Wycinka: jabłoń

Jak na razie udaje nam się realizować plan w stu procentach. Remek wykopał karpę po tui i ściął jabłoń. Fajnie byłoby mieć własne jabłuszka ale niestety drzewko było spróchniałe, robaczywe i zdziczałe. Uprzątnął też „oczko wodne” a jego mama, która przyjechała dziś pierwszy raz uporządkowała jego okolice. Ja w między czasie wynosiłam hałdy gałęzi i zielska oraz nosiłam pod domek szczapki drewna. Będzie na ognisko jak znalazł.

Dziś wracamy do domu. Trzeba trochę popracować żeby zarobić na tą działkę. Przyjedziemy z powrotem w niedziele a w sobotę mamy Kinder Bal u mojego bratanka Oskara.

 Zaraz za karpą po zardzewiałej Tui na tle innych pięknie zielonych
egzęplarzy rośnie biedna zdziczała jabłonka. Jeszcze...

Słońce chyli się ku zachodowi a karpy i jabłonki już nie ma.
Mam nadzieję, że Świerk Konica odbije jak dostanie trochę światła.

"Oczko wodne" przed porzędkowaniem.

A tu po wywiezieniu dwóch taczek chwastów.
...wiem, wiem, trzeba skosić ;)


0 komentarze:

Prześlij komentarz