Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wycinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wycinka. Pokaż wszystkie posty

Wycinka: jabłoń

Jak na razie udaje nam się realizować plan w stu procentach. Remek wykopał karpę po tui i ściął jabłoń. Fajnie byłoby mieć własne jabłuszka ale niestety drzewko było spróchniałe, robaczywe i zdziczałe. Uprzątnął też „oczko wodne” a jego mama, która przyjechała dziś pierwszy raz uporządkowała jego okolice. Ja w między czasie wynosiłam hałdy gałęzi i zielska oraz nosiłam pod domek szczapki drewna. Będzie na ognisko jak znalazł.

Dziś wracamy do domu. Trzeba trochę popracować żeby zarobić na tą działkę. Przyjedziemy z powrotem w niedziele a w sobotę mamy Kinder Bal u mojego bratanka Oskara.

 Zaraz za karpą po zardzewiałej Tui na tle innych pięknie zielonych
egzęplarzy rośnie biedna zdziczała jabłonka. Jeszcze...

Słońce chyli się ku zachodowi a karpy i jabłonki już nie ma.
Mam nadzieję, że Świerk Konica odbije jak dostanie trochę światła.

"Oczko wodne" przed porzędkowaniem.

A tu po wywiezieniu dwóch taczek chwastów.
...wiem, wiem, trzeba skosić ;)


Read More......

Wycinka: tuja, cyprys

Generalnie na działce mamy mnóstwo poprzerastanych roślin ale na szczęście w większości zdrowych. Najbardziej zdechłe i stare to jabłonka (ale nią zajmiemy się później) i wielka tuja, która jest tak zardzewiała, że nie jesteśmy pewni czy to w ogóle tuja ;) Do tego zasłania spory kawałek działki i inne ładne i zdrowe igliczki.

Dziś wycięliśmy wielką kulkę cyprysa, który zielony był tylko na wierzchu i rósł w takim miejscu, że działka robiła wrażenie, że ma 250 a nie 500m2, oraz tą nieszczęsną schorowaną tuję. Od razu zrobiło się jaśniej i przestronniej.

Plan na jutro: wykopywanie karpy po tui (z tą po kulce poszło gładko) i jabłonka.

Chyba komuś się zapomniało, że rośliny rosną i trzeba je przycinać.

Read More......

Wycinka: jałowiec

Planując działania ogrodnicze na działce postanowiliśmy na pierwszy rzut wyciąć wielkiego, przerośniętego jałowca płożącego. Zajmuje on ładnych kilka metrów kwadratowych. Kiedyś był w tym miejscu skalnak z kilkoma poziomami wyłożonymi masą otoczaków (zbieram je stopniowo z całej działki – teraz kamulce drogie jak diabli a przydadzą się na pewno), niestety inne rośliny przegrały walkę o miejsce o życia. A zaraz obok, w miejscu furtki i ścieżki pięknie porosły tuja „Yellow Ribbon” i tuja… (któż to wie jak się nazywa ;) nazwijmy ją olbrzymią – bo rzeczywiście taka jest), przez co wejście miało jakieś 30 cm szerokości. Szkoda nam było zniszczyć je ciągłym przeciskaniem się przez gałęzie zwłaszcza, że przy jakichkolwiek pracach budowlanych musi być przejazd przynajmniej dla taczki. Postanowiliśmy więc przenieść wejście w miejsce tego nieszczęsnego jałowca. W rezultacie wycięliśmy go tylko w części nie chcąc się za bardzo odsłonić od drogi i też trochę dlatego, że to straszna robota. Gałęzie powrastały w ziemię tworząc bardzo gęstą plątaninę badyli. Docelowo jednak wyleci w całości.

Zeszło nam na tej robocie cały dzień Nie nocujemy jeszcze na naszej działce bo mokro trochę po ulewach i problem z namiotem ale na szczęście 20 min drogi piechotą stąd moja siostra z mężem mają działkę z domkiem. Nie bywają tam w tygodniu ale użyczyli nam kluczy byśmy mogli przenocować. Zasnęłam w mgnieniu oka – jednak praca na świeżym powietrzu to najlepsze lekarstwo na bezsenność.

Jutro wycinka c.d.…

Oj, dał nam popalić!

Read More......